Aniela

błogosławiona Aniela Salawa
żeńska forma łac. Angelus „anioł”, od gr. ángelos „wysłannik”
wspomnienie dowolne (w diec. krakowskiej obowiązkowe) 9 września

Urodziła się 9września 1881 roku w Sieprawie pod Krakowem, w wielodzietnej, ubogiej i pobożnej rodzinie chłopskiej. Skończyła zaledwie dwie klasy szkółki elementarnej i od dzieciństwa pomagała w gospodarstwie. Ze zdrowiem jednak nie było u niej zbyt dobrze (w przeciwieństwie do urody – Aniela była podobno niezwykle piękna). Czy to właśnie kłopoty ze zdrowiem sprawiły, że Aniela nie została na wsi, a pojechała do Krakowa, by tam podjąć – w końcu lżejszą niż na roli - pracę służącej? Czy może uciekała przed koniecznością zamążpójścia, jako że rodzina wynalazła jej odpowiedniego kandydata? Nie wiem. Z tekstów źródłowych wynika raczej, że Aniela nie bardzo chciała tam jechać, że była to dla niej swego rodzaju „zsyłka”, przynajmniej początkowo, wielka życiowa trudność... Cóż, miała dopiero 16 lat i bodaj czy nie pierwszy raz w życiu wyjeżdżała na dłużej z rodzinnej wsi. Niby tylko 18 kilometrów, a przecież zupełnie inny świat.
Czy wtedy Aniela pierwszy raz przeżywa (nawet jeśli nie do końca rozumie) i podejmuje to, co potem będzie treścią jej życia: bycie tylko z Bogiem pomiędzy ludźmi, bycie dla ludzi tylko w Bogu? Czy na tym tak naprawdę polega „pustynia” Krakowa?
Pustynia, przynajmniej na początku, okazała się całkiem przyjemna. Pracy rzeczywiście mniej, dużo więcej pieniędzy, piękne stroje, życie religijne zeszło jej tak jakoś na dalszy plan. Bawiła się. Niektórzy twierdzą, że – podobnie jak siostra Faustyna – podczas którejś zabawy zobaczyła Chrystusa, że to był moment jej nawrócenia. Czy był to także początek mistycznych doświadczeń?
Podobno ślub czystości Aniela (ta piękna Aniela!) złożyła w 1899 roku, po dwóch latach pobytu w Krakowie. Czy bezpośrednią przyczyną tej decyzji była śmierć siostry i rozbudzona na nowo świadomość kruchości życia? Nie wiem. W tamtych czasach w wielodzietnych rodzinach na wsi śmierć nie była ani rzadkością, ani wielkim szokiem. Nie ze strachu przed śmiercią osiemnastoletnia Aniela wybiera właśnie tak...
I wybór ma konsekwencje. Kolejne lata przynoszą zaangażowanie w Stowarzyszeniu Sług Katolickich św. Zyty, potem profesję w III zakonie franciszkańskim. Do „normalnego” zakonu Aniela nie idzie, chociaż, zdaje się, marzy, by schować się za klauzurą – przebąkuje coś o Karmelu, o klaryskach, norbertankach, nie przyjmują jej – czy tylko z powodu kruchości zdrowia? Pociesza się, że jej Jezus i tak ją przyjmie, pozostaje służącą. Zarabia niewiele, ale starcza i dla niej, i dla innych. Pomaga innym, zwłaszcza młodym dziewczętom ze Stowarzyszenia św. Zyty. Czy pamięta, jak wylądowała w Krakowie, sama, zagubiona? Teraz dla nastolatek-służących stawiających pierwsze kroki w mieście jest matką.
Po wybuchu I wojny światowej Aniela dzielnie angażuje się do pracy w szpitalu przy rannych żołnierzach. Jest tak dobra, że nazywają ją „świętą panienką”. Ale sama potrzebuje już pomocy. Wysiadają płuca, choruje żołądek. Po wyjściu ze szpitala nie jest już w stanie pracować.
Pięć kolejnych lat przeżyje w nędzy, umierając powolutku na gruźlicę. Ale Aniela umie cierpieć. Już wcześniej codzienne trudności starała się ofiarowywać Bogu za grzeszników. Teraz tym bardziej czerpie siłę z bycia z Nim – nie przypadkiem jej ulubionym miejscem modlitwy jest kaplica Męki Pańskiej w kościele św. Franciszka. Modli się, czyta, rozmyśla, zachowuje niesamowity spokój i pogodę ducha. Podobno wtedy też wchodzi w mistykę, ale tu źródła nie podają wiele. Czy otacza te sprawy tak wielką tajemnicą, czy nie przywiązuje do nich wagi?
Umiera na gruźlicę w jakimś krakowskim szpitalu 12 marca 1922 roku, mając 41 lat. Obecnie spoczywa w swej ukochanej kaplicy Męki Pańskiej. Beatyfikowana w 1991 roku przez Jana Pawła II, błogosławiona ze szczotką w ręku, oddana Bogu w wirze najprostszych codziennych spraw, cierpiąca z radością, skoro tego chce „jej Jezus”. Patronka franciszkańskiego zakonu świeckich.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz