Ludwika

święta Ludwika de Marillac
żeńska forma germ. Hludwig „sławny wojownik”, z połączenia hlud „sława” i wig „wojownik”

Urodziła się 12 sierpnia 1591 roku w Paryżu. Jej ojciec był radcą parlamentu i francuskim arystokratą. O matce Ludwiki źródła milczą, niektóre posuwają się nawet do przypuszczeń, że Ludwika była dzieckiem nieślubnym, niekochanym, nieakceptowanym. Tak czy inaczej, Ludwika dzieciństwo i młodość spędziła w zakonnych internatach. Sama też zamierzała zostać zakonnicą, mówiło się, że wstąpi do pasjonistek czy może kapucynek, jednak za namową krewnych zdecydowała w końcu wyjść za mąż.
Około 1613 roku dwudziestokilkuletnia Ludwika poślubia więc Antoniego Le Gras, sekretarza królowej Francji. Po roku rodzi mu jedynego syna. Małżeństwo trwa lat dwanaście, a mąż, według niektórych źródeł narwaniec i nerwus, okazał się chorowity i wymagający opieki. Przez kłopoty zdrowotne (być może cierpiał na schizofrenię?) Antoni utracił cieplutką posadkę przy dworze i Ludwika raczej lekko z nim nie miała. Ale kochała go i po jego śmierci wpadła, zdaje się, w prawdziwą depresję.
Wydaje się, że Ludwika w ogóle miała dość chwiejny charakter i często miotały nią uczucia, i do samego końca musiała swojej sfery emocjonalnej mocno pilnować. Na tym etapie życia, po śmierci męża, rozchwiała się straszliwie. Jeżeli rzeczywiście musiała się nim wcześniej opiekować, być może znikł jej najważniejszy element życia i wyznacznik sensu? W każdym razie Ludwika długo zastanawia się, co teraz.
Odpowiedź przychodzi pod kierownictwem świętego Wincentego a Paulo, odpowiedź niełatwa i wcale nie pojawiająca się od razu. Wydaje się, że Ludwika jeszcze za życia męża znała Wincentego (i że z początku wcale nie darzyła go sympatią). A Wincenty już od dłuższego czasu angażował się w tworzenie i działalność bractw miłosierdzia – stowarzyszeń ludzi, mężczyzn i kobiet, zajmujących się działalnością charytatywną, między innymi odwiedzających osoby chore w ich domach i służących im wszelką możliwą pomocą.
Za namową Wincentego Ludwika zajmuje się nadzorem nad bractwami. Czasem trzeba było coś skontrolować, wykazać błędy, naprawić braki. Ludwika, przy wszystkich swoich wadach, okazuje się świetną organizatorką. No i ma przecież wprawę w opiece nad chorymi – to także okazuje się bardzo ważne. Dużą część chętnych do pracy w bractwach stanowiły młode dziewczyny, tyleż zapalone do działania, co niekompetentne, bez żadnej praktyki i wprawy. Wincenty zleca Ludwice opiekę i formację tych dziewcząt, zwanych najpierw Córkami Miłości. Idzie dobrze. Ludwika kształci w nich umiejętności praktyczne, ale też kształtuje je duchowo poprzez wykłady, medytacje, modlitwę. W naturalny sposób powstaje nowa rodzina zakonna.
25 marca 1642 roku ponad pięćdziesięcioletnia już Ludwika i jej cztery pierwsze siostry-wychowanki składają śluby zakonne. Nowe zgromadzenie Sióstr Miłosierdzia (zwanych szarytkami) odbiega od innych istniejących wtedy zakonów. Po pierwsze, siostry nie zamykają się za ścisłą klauzurą, lecz wychodzą do tych, którym chcą służyć. Po drugie, śluby składane są tylko na rok i co roku mogą być odnawiane. W siedemnastym wieku prawdziwy ewenement.
Siostry Miłosierdzia służą wszystkim potrzebującym. Zajmują się chorymi w szpitalach i w domach, opiekują się porzuconymi dziećmi, dbają o więźniów i galerników, przemykają się nawet przez pola bitew, niosąc pomoc rannym. Nie zapominają też o opiece nad ubogimi dziewczętami, tworzą szkoły i internaty. I wszędzie, we wszystkich tych dziełach, widać mocną rękę i zdrowy umysł Ludwiki.
W 1656 roku Ludwika zaczyna chorować. Umiera cztery lata później w wieku 69 lat. Kanonizowana w 1934 roku, jest patronką służb socjalnych i wszystkich pełniących dzieła miłosierdzia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz