hortus conclusus, fons signatus (Pnp 4,12)

Każda dziewczynka rodzi się dziewicą. Traktując sprawę szerzej, dziewictwo jest początkowym stanem każdego człowieka, bez względu na płeć. Jeżeli przyzwyczailiśmy się kojarzyć dziewictwo z kobiecością, to zapewne dlatego, że z przyczyn fizjologicznych u kobiet łatwiej jest stwierdzić jego... brak. Bo jednoznacznie potwierdzić całkowitą czystość seksualną jest równie trudno dla obu płci. Sprawę komplikuje dodatkowo, że święte dziewictwo nie polega na samej fizjologii. Ale o tym troszkę później.
Dziewice w Kościele były chyba od samego początku, a na pewno przed zorganizowaniem się pierwszego zakonu. Święta Agata, Agnieszka, Barbara, Cecylia, Honorata, Juliana, Leokadia, Łucja, na pewno wiele innych – uosabiały oblubieńczą relację Kościoła i Chrystusa, jednocześnie na pewno przeżywając ją bardzo osobiście i indywidualnie. W ogóle koncepcja, że można traktować Boga jak... swego prywatnego męża, w wymiarze indywidualnym mogła zrodzić się zapewne tylko w szalonej kobiecej głowie. W wymiarze społecznym (Bóg poślubiający swój lud) ten sam pomysł pojawiał się już u proroków Starego Testamentu, ale wtedy nikt nie wpadł, by rozumieć ten związek także w kategoriach seksualnych. Pojęcia „wierność”, „czystość”, „cudzołóstwo” rozumiane były całkowicie przenośnie jako zachowanie lub łamanie Prawa Bożego – tymczasem chrześcijańskie dziewice postawiły sprawę na (powiedzmy) głowie, traktując dosłownie – i z miażdżącą   konsekwencją – wszelkie symboliczne dotąd porównania i obrazy.
Kościół zrozumiał, przyjął, uświęcił. Przed kobietą, dla której w Starym Testamencie przeznaczeniem i błogosławieństwem były małżeństwo i płodność, otworzył się teraz drugi, zupełnie nowy świat. Nie wiem, czy feministki zauważyły kiedykolwiek, że w tym właśnie miejscu kobiety chyba pierwszy raz w historii otrzymały możliwość życia na własny rachunek, bez zależności od mężczyzny – i żyły tak i w starożytności, i w średniowieczu, i w czasach nowożytnych. Kwiaty Kościoła. To z nich w dużej mierze organizowały się zgromadzenia zakonne, ale zawsze były też dziewice żyjące w pojedynkę normalnym świeckim życiem, niezależnie od istnienia ogromnego bogactwa zakonów żeńskich (które, na marginesie pisząc, nie wymagają dziewictwa, a jedynie czystości seksualnej od momentu wstąpienia). Bodajże w 1970 roku powrócono w Kościele do znanego w starożytności (a potem zapomnianego) obrządku konsekracji świeckich dziewic, podejrzewam jednak osobiście, że – z różnych względów – duża większość współczesnych świeckich dziewic Kościoła ciągle poprzestaje na ślubach prywatnych.
Tak samo bywało często w przeszłości. Święta Rozalia, żyjąca w XII wieku, załatwiła tę sprawę jedynie bezpośrednio z Ukochanym, a czuła się związana ślubem do tego stopnia, że – mając w perspektywie przewidziane przez rodziców „zwykłe” zamążpójście – wolała uciec z domu i zamęczyć się na śmierć życiem pustelnicy. Święta Katarzyna ze Sieny, święta Róża z Limy i błogosławiona Aniela Salawa były tylko tercjarkami.  Święta Gemma Galgani prawdopodobnie złożyła śluby na ręce spowiednika. Żadnej z tych form Kościół nie przyjmuje jako formalnej konsekracji, choć uznaje, że podejmujące je panie do stanu dziewic należą (KKK 924).
Do dziewic Kościół zalicza także dziewczynki, które – jak  święta Maria Goretti czy błogosławiona Karolina Kózkówna – odeszły do Nieba na tyle wcześnie, że nie zdążyły zawrzeć małżeństw. Przecież to, że broniły się przed gwałtem (naturalna reakcja każdej normalnie myślącej kobiety) nie oznacza, że ślubowały czystość. Może, gdyby żyły, w swoim czasie byłyby świętymi żonami i matkami...
Ale powróćmy do (dozgonnego) dziewictwa jako miejsca kobiety w Kościele. Prędzej czy później ślubujące je panie odkrywają, że czystość seksualna – jakkolwiek nieskazitelnie pełna – to dopiero początek. W świecie dziewicą się rodzi, dla Chrystusa dziewictwo trzeba zdobyć. Tu czystość polega na unikaniu grzechu w każdej sferze życia i pod każdą postacią, a o wyłączności i całkowitości oddania decyduje umiłowanie tylko Jego – a całej reszty świata dopiero w Nim. W praktyce polega to na stopniowym wyrzekaniu się wszystkiego, co do Boga nie prowadzi i od Niego oddala – po to, by otrzymać wszystko na nowo – w Nim. Takie życie często owocuje bardzo zwyczajną, choć niełatwą i przepiękną świętością.  Błogosławiona Aniela Salawa i święta Zyta pracują jako zwyczajne służące „na etacie” pomocy domowej, święta Genowefa pomaga, komu się da, otaczając szczególną troską chorych, a święta Róża zaledwie uprawia ogródek, podejmując przy tym niewyobrażalne pokuty i wyrzeczenia, i wznosząc się cichutko na szczyty mistycyzmu. Święta Gemma Galgani tylko cierpi, poddawana kolejnym operacjom, później obdarzona stygmatami. Święta Katarzyna za Sieny prowadzi szeroko (i wysoko, bo sięgającą aż papieża) zakrojoną działalność apostolską.  Modlitwa, pokuta, służba i praca, stosownie do warunków życia i charyzmatów ofiarowanych każdej z pań – ze względu na Chrystusa i w miłości do Niego, nie ponad wszystko, a tylko i jedynie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz