Puella, surge! (Łk 8,54)

Akurat fakt urodzenia się dziewczynką dotyczy na równi wszystkich postaci, jakie będą się tu ukazywać. Różne bywało dzieciństwo świętych kobiet, czasem tak bardzo zwyczajne, że zupełnie nie ma o czym pisać, czasem poprzetykane niezwykłymi zdarzeniami. Święta Małgorzata Węgierska jeszcze przed urodzeniem została niejako skonsekrowana – rodzice „przehandlowali” ją bowiem w ramach targu z Bogiem o wygranie jakiejś wojny. Święta Katarzyna ze Sieny sama w wieku bardzo jeszcze dziecinnym sama złożyła coś bardzo przypominającego zakonne śluby. Święta Małgorzata Maria Alacoque była jeszcze szybsza – dokonała tego w wieku lat czterech.
Oczywiście wszelkie tego typu decyzje pozostawałyby zupełnie nieważne i niewiążące (dzieci przede wszystkim nie mają prawa, by o sobie decydować, bo ważna decyzja wymaga przede wszystkim pełnego rozeznania i świadomości podejmowanego wyboru, a i rodzice również nie są uprawnieni do takich posunięć w imieniu dzieci), gdyby nie ponowienie tych samych decyzji, często wielokrotne i bardzo konsekwentne, już przez same zainteresowane w wieku bardziej dojrzałym.
A pisząc jeszcze o niesamowitościach z dzieciństwa świętych pań: matka świętej Klary jeszcze będąc w ciąży w trakcie modlitwy usłyszała, że „to dziecko zabłyśnie swym życiem jaśniej niż słońce" – i stąd właśnie pochodzi imię urodzonej trochę później dziewczynki. Święta Genowefa podobno miała siedem lat, gdy ktoś (notabene widzący ją pierwszy raz na oczy) przepowiedział jej, że zostanie świętą. Sześcioletnia błogosławiona Dorota z Mątowów koło Malborka nosiła ukryte stygmaty i widywała w objawieniach Chrystusa, święta Brygida Szwedzka w podobnym wieku miała objawienia Matki Bożej. „Duża” święta Teresa (Teresa de Cepeda y Ahumada) mając siedem lat postanowiła uciec zostać męczennicą i w tym celu uciekała do Afryki – zatrzymał ją, na szczęście, jej wujek.
Na ile wiarygodne są podobne opowieści o dzieciństwie świętych, często wkładane pomiędzy nabożna bajeczki? Cóż, margines legendy narastającej z upływem lat (i stuleci) wokół podziwianej postaci zawsze warto brać pod uwagę. Nie oznacza to jednak, jak sądzę, całkowitej negacji wszelkich opowieści o dziwnych wydarzeniach z życia świętych. Łaska Boża różnymi chodzi drogami, Duch jak wiatr, kędy chce wieje. Papież Pius X (też zresztą święty) wydając dekret Quam singulari Christus amore o wczesnej I Komunii świętej dzieci argumentował, że w ten sposób Jezus zajmie miejsce w ich życiu jako pierwszy, wcześniej niż zło. Wygląda na to, że w życiu niektórych świętych pań Bóg bardzo przewidująco i bardzo wcześnie zaklepał sobie owo pierwsze miejsce.
Najbardziej kontrowersyjną kwestią pozostają oczywiście wspomniane już śluby dziewictwa dokonywane przez cztero- czy sześcioletnie panienki. Że w tym wieku na ogół nie ma się pojęcia, na czym polegają małżeństwo i celibat (a więc także i o tym, jakie konsekwencje miałby wybór któregokolwiek z nich), nie ma sensu się chyba spierać. O ważności takich „ślubów” pisałam troszkę wyżej, pozostaje natomiast inna sprawa – czy to w ogóle możliwe, by kilkuletnie dziecko wpadło na podobny pomysł i, co więcej, dorastając konsekwentnie realizowało go w życiu. Cóż, wedle stanu mojej osobistej wiedzy jest to jak najbardziej możliwe i zdarza się – choć z pewnością nieczęsto – po dziś dzień. Niedowiarkom proponuję przeprowadzić ankietę wśród odpowiednio dużej grupy sióstr zakonnych. Z moich na ten temat dociekań wynika, że dziecko (a przynajmniej dziecko żyjące w normalnej rodzinie), nie odczuwając na razie potrzeby wchodzenia w szczegóły techniczne, na podstawie tego, co widzi co dzień, interpretuje małżeństwo jako związek miłości i wzajemnej przynależności do siebie mamy i taty. Przy takiej interpretacji dojście do wniosku, że „ja chcę kochać tylko Ciebie, Boże, i tylko do Ciebie chcę należeć” jest jak najzupełniej możliwe.
Oczywiście, aby takie stwierdzenie zostało wypowiedziane (lub pomyślane), muszą zostać spełnione dwa warunki. Pierwszym jest znajomość z Bogiem, to, co można by nazwać podstawami wiary – posiadanymi przynajmniej w maleńkim stopniu. Drugi warunek to wspominany już wcześniej powiew Łaski, który ma także decydujący wpływ na trwałość dziecięcej decyzji – czy określimy go już na tak wczesnym etapie życia słowem „powołanie”, czy nie. Ale nie każda święta od dzieciństwa zdradzała jakiekolwiek przejawy świętości, nie każda interesowała się sprawami wiary, nie każda wyrastała w Kościele katolickim. Święta Teresa Benedykta (Edyta Stein) urodziła się przecież w rodzinie żydowskiej, święta Józefina Bakhita, urodzona w Sudanie, wychowywała się przez pierwsze lata w jakiejś dość prymitywnej religii animistycznej. Ta ostatnia, porwana przez handlarzy niewolników, gdy miała mniej niż 10 lat, poprzez rozliczne (bardzo dramatyczne zresztą) sploty wydarzeń wylądowała we Włoszech i przyjęła chrzest już jako osoba dorosła.
I tu dochodzimy do kolejnego aspektu, jaki należy wziąć pod uwagę przyglądając się dzieciństwu świętych kobiet: niektóre z nich nie miały, po ludzku mówiąc, szczególnie udanego życiowego startu. Bywało, że wcześnie traciły jedno lub oboje rodziców („mała” święta Teresa z Lisieux została osierocona przez matkę, gdy miała tylko 4 latka, ojciec świętej Małgorzaty Marii Alacoque umarł, gdy miała ona lat 8). Bywały wychowywane w rodzinach niepełnych, oddawane na pensje lub do przyklasztornych szkół, czasem opiekowali się nimi dalsi krewni... Niektóre otaczano miłością czulszą i troskliwszą niż dziewczynki wyrastające pod opieką obojga rodziców, inne traktowano z chłodną obojętnością lub z niechęcią. Takie przeżycia z pewnością mogły odzwierciedlić się w psychice, zaowocować wcześniejszą (może przedwczesną?) dojrzałością, poszukiwaniem czegoś więcej, niż (skąpo) dawał otaczający świat. Z drugiej strony mamy też takie postacie jak błogosławiona Maria Teresa Ledóchowska czy Karolina Kózkówna, wyrastające w rodzinach pełnych, zarówno pod względem składu osobowego, jak i miłości i troski.
A zatem, jak można było się spodziewać już od pierwszego zdania wstępu, o dzieciństwie świętych kobiet można powiedzieć dokładnie tak samo – pewne jest tylko to, że nie ma nic jednoznacznie wskazującego, że dziewczynka świętą zostanie lub nie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz